Pierogi ruskie to jeden ze smaków dzieciństwa. Zawsze dobrze się kojarzą, z mamą, babcią lub dziadkiem, którzy zawsze mieli czas, aby dla ukochanych dzieci i wnuków lepić je przez pół dnia. Dziś zazwyczaj wybieramy szybkie potrawy, makaron z byle czym, sałatka z puszkowanych produktów, ewentualnie dzwonimy po pizzę. Dziś mając wolne popołudnie naprodukowałam dokładnie 50 i 1 sztuk :) Zdołaliśmy zjeść 16 sztuk, reszta mrozi się (na surowo) i czekać będzie na leniwe dni bez chęci na gotowanie :) Być może mój przepis nie jest szczególnie nowatorski i oryginalny, ale osobiście dodatek czosnku i majeranku w ruskich rzadko spotykam w pierogarni czy na rodzinnym obiedzie, a moim zdaniem windują to danie o kilka punktów wzwyż na skali smaku :)
Składniki na około 50 pierogów z krążków o średnicy 10cm:
Farsz:
- 700g ugotowanych ziemniaków, u mnie Irga
- 500g tłustego twarogu
- 600g cebuli*
- 350g wędzonego boczku*
- 4-5 ząbków czosnku
- sól
- pieprz
- majeranek
- kilka łyżek oleju słonecznikowego
Ciasto:
- 675g mąki pszennej typ 550
- 400ml ciepłej wody
- 3 łyżki oleju
- 1 łyżeczka drobnej soli
- mąka do podsypywania podczas wałkowania - sporo :)
Ugotowane i ostudzone ziemniaki rozgniatamy widelcem razem z twarogiem. Tłusty jest najlepszy, ale jeśli akurat mamy tylko chudy to kilka łyżek roztopionego masła powinno pomóc. Cebulę siekamy dość drobno, boczek kroimy w cieniutkie paseczki. Na patelni rozgrzewamy kilka porządnych łyżek oleju, smażymy boczek, po chwili dodajemy cebulę, smażymy aż cebula się zeszkli, można posolić, odstawiamy z ognia i studzimy. Do ziemniaków i twarogu dodajemy połowę usmażonego boczku z cebulą, *drugą połowę zachowujemy jako okrasę - powinna wystarczyć dla 4-6 osób (nie będących na diecie). Do farszu dodajemy sól, świeżo zmielony pieprz, wyciśnięty przez praskę czosnek oraz łyżkę lub dwie majeranku. Farsz powinien być wyrazisty w smaku, bo ciasto będzie neutralne i tylko lekko słone.

Zabieramy się za ciasto. Dużo szybciej i lżej jest wyrobić ciasto w mikserze stojącym, a potem tylko rozwałkować. Ale metoda tradycyjna, mimo że bardziej pracochłonna, też jest ok. Proporcje mąki i wody mogą być delikatnie inne, w każdym razie ciasto powinno być elastyczne, plastelinowe, ale nie za twarde. Po wyrobieniu ciasto odstawiamy na 20 minut, aby "odpoczęło". Następnie wyrabiamy jeszcze chwilę, wałkujemy na grubość około 2-3mm i wycinamy krążki, u mnie miały średnicę 10cm, ale mogą być większe jeśli ktoś nie ma cierpliwości, lub mniejsze gdy lepienie pierogów nas relaksuje i chcemy sobie tym zajęciem wypełnić kilka godzin :) Na krążku o średnicy 10cm układamy czubatą łyżkę farszu i zlepiamy brzegi, można je docisnąć widelcem lub, jeśli chcemy zabłysnąć, zawinąć w artystyczne fale jako ja uczyniłam :) Ulepione pierogi układamy na posypanym mąką blacie, można przykryć suchą ściereczką aby nie wyschły w oczekiwaniu na gorącą kąpiel :) W dużym garnku gotujemy wodę z solą i delikatnie umieszczamy w niej pierogi, po 2-3 na raz, mieszając po dodaniu kolejnych sztuk, aby się nie zlepiły. Gdy wypłyną gotujemy je jeszcze 3 minuty i gotowe.

Podajemy z okrasą według uznania, ja lubię ze śmietaną i posypane czymś zielonym - np. pietruszką i szczypiorkiem, można okrasić pozostałą ilością cebuli z boczkiem, mogą być skwarki, z samym masłem też smakują nieźle. Standardowym dodatkiem do pierogów ruskich w moich rodzinnych stronach była sałatka z kiszonej kapusty.
Smacznego!