Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wegetariańskie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

Chleb na zdrowie. Pszenno-żytnio-owsiany z kaszą jaglaną i słonecznikiem

Zakładam optymistycznie, że skromną grupę czytelników posiadam, choć możliwe, że w większości zaglądacie tu przypadkiem i przy okazji, tak czy inaczej, przepraszam za tak długie blogowe nieróbstwo! Już się usprawiedliwiam, a usprawiedliwienie mam naprawdę niezłe ;) Pojawił się w naszym życiu Nowy Człowiek :) Trochę czasu zabrało nam przygotowanie się na jego przybycie, a potem układaliśmy sobie nasze domowe życie na nowo, w większym (i szczęśliwym bardzo!) gronie. Czasu na kuchenne eksperymenty miałam mniej, czasem mi się nie chciało, czasem po prostu wolałam iść spać... Coś tam oczywiście gotowałam, piekłam, wszak wszyscy jeść musimy ;) Ale brakowało mi tego kombinowania, szukania czegoś nowego, większej dbałości o wygląd potraw, a zwłaszcza robienia zdjęć, by w końcu obiad zjeść z mikrofalówki ;) Tak więc jestem z powrotem.

Dziś mam pyszny chlebek wielozbożowy z dodatkiem kaszy jaglanej. Naczytałam się o jej uzdrawiających właściwościach i robię z niej aktualnie dosłownie wszystko. Chleb zaliczam do eksperymentów bardzo udanych, jest wilgotny w środku, miąższ prezentuje się bardzo ładnie, ma nieduże regularne dziurki, a skórka jest chrupiąca i gruba, tak jak lubię.

Polecam upiec ten chlebek również dlatego, że długo pozostaje świeży, mimo, że to wypiek drożdżowy. U nas ten bochenek wytrzymał 5 dni i piątego dnia nadal miał wilgotny, sprężysty środek i był tak samo pyszny!


Składniki na 1 spory bochenek (forma 28x12cm i wysokość 10, chlebek wyrósł minimalnie ponad):
  • 2 szklanki mąki pszennej typ 650
  • 1,5 szklanki mąki żytniej (u mnie żurkowa)
  • 1,5 szklanki mąki owsianej (użyłam Melvit)
  • 2 szklanki wody
  • 4 łyżeczki suszonych drożdży
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 szklanki już ugotowanej (na sypko) kaszy jaglanej
  • garść ziaren słonecznika (lub innych) do posypania (można pominąć)
Z podanych składników zagnieść ciasto, najlepiej mikserem, ewentualnie ręcznie w dużej misce, jest mocno klejące. Kasza jaglana najlepsza z poprzedniego dnia. Odstawić do wyrośnięcia pod ściereczką. Ponownie wyrobić i umieścić w foremce wyłożonej papierem do pieczenia. Gdy ciasto wyrośnie ponownie, wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 st C na 40 minut. Po tym czasie wyjąć chleb z foremki i dopiec przez 10 minut bez niej, aby spód i boki się zrumieniły, można "do góry nogami". Chleb postukany od spodu powinien wydać głuchy dźwięk - wtedy jest na pewno dopieczony. Smacznego!


PS. Jak ugotować kaszę jaglaną? Na 1 szklankę kaszy bierzemy 2,5 szklanki zimnej wody. Umieszczamy razem w garnku i na małym ogniu gotujemy pod przykryciem z odrobiną soli. Po 10 minutach od momentu zagotowania zdejmujemy garnek z ognia i zostawiamy pod przykryciem do wchłonięcia wody. Garnek można owinąć kocem/ręcznikiem.

środa, 16 stycznia 2013

Bagietki wiejskie

Gdy nie mogę gotować, na przykład z powodu choroby, najbardziej brakuje mi domowego pieczywa. Ostatnie kilka dni musiałam się żywić sklepowym... I tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak pieczywa własnej roboty nic nie przebije. Tak więc wielka była moja radość, gdy mogłam o własnych siłach stanąć przy moim ukochanym KA i wrzucić do niego to i owo ;) Gdybym lubiła słowo "rustykalny" to tak właśnie mogłabym określić te bułki - nieregularne w kształcie, ale posiadające swój urok, z chropowatą, nierówną i chrupiącą skórką, miękkie w środku, z delikatnie wyczuwalnymi drobinkami sezamu i siemienia lnianego. Jednak na słowo "rustykalny" dostaję dreszczy, więc nazwałam bułki wiejskimi - brzmi bardziej swojsko ;) Są naprawdę pyszne!


Składniki na 4 bagietki:
  • 400g mąki pszennej typ 650
  • 100g mąki żytniej pełnoziarnistej
  • 400ml letniej wody
  • 8g suszonych drożdży
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka miodu
  • 6 łyżek siemienia lnianego
  • 6 łyżek sezamu
Sezam i siemię lniane mielimy, ale niezbyt drobno. Z pozostałych składników zagniatamy ciasto, pod koniec dodając zmielone nasiona. Ciasto zostawiamy do wyrośnięcia na godzinę. Po tym czasie wyrabiamy jeszcze raz i formujemy podłużne bułki, posypując ciasto obficie mąką, u mnie wyszły 4 sztuki. Zawinęłam im na końcach takie "ogonki", lubię je odgryzać bo są bardzo chrupiące ;) Układamy bagietki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawiamy na 30 minut do porządnego wyrośnięcia. Piekłam w 200 st C przez 25 minut, można chwilę dłużej w zależności od preferowanego stopnia wypieczenia skórki. Smacznego!

niedziela, 6 stycznia 2013

Drożdżówki z pomarańczową ricottą

Zima w tym roku taka niezimowa, pogoda depresyjna, szaro i buro... Chciałoby się chociaż w kuchni przywołać trochę słońca i lata. Akurat miałam słoiczek włoskiej marmolady z pomarańczy ze skórkami pomarańczowymi. Słodka, pyszna, z delikatną goryczką. To bardzo słoneczny przysmak. A skoro włoska marmolada, to może i włoski serek? Połączenie ricotty z pomarańczą smakuje obłędnie, do tego szczypta wanilii i w środku stycznia mamy trochę lata wprost z gorącego piekarnika :)


Składniki na 12 drożdżówek:
  • 500g mąki pszennej typ 650
  • 8g suszonych drożdży
  • 200ml ciepłego mleka
  • 50g roztopionego masła
  • 2 jajka
  • 75g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 1 jajko roztrzepane do posmarowania bułeczek przed pieczeniem
Nadzienie:
  • 250g serka ricotta
  • 250g marmolady z pomarańczy i skórek pomarańczowych
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • szczypta wanilii
Ze wszystkich składników (oprócz jajka do posmarowania) zagniatamy gładkie ciasto, które powinno odchodzić od ścianek misy. Pozostawiamy pod przykryciem na godzinę, ciasto podwoi objętość. W tym czasie możemy przygotować masę serową. Widelcem rozgniatamy serek ricotta, dodajemy marmoladę, żółtka i mąkę oraz wanilię, wszystko mieszamy widelcem, nie musi być idealnie połączone. Masę odstawiamy i zajmujemy się znowu ciastem - ponownie je wyrabiamy i formujemy z niego niewielkie kulki, które układamy na 2 blachach wyłożonych papierem do pieczenia, zachowując dość duże odstępy. Po około 15 minutach, gdy kulki urosną, na środku każdej robimy spore wgniecenie (np. dnem szklanki lub ręką). Brzegi bułeczek za pomocą pędzelka smarujemy roztrzepanym jajkiem. Dołki wypełniamy masą. Pozostawiamy na kolejne 15 minut, bułeczki jeszcze trochę urosną. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st C, do gorącego wstawiamy bułki. Pieczemy 17 minut lub do zbrązowienia skórki. Drożdżówki studzimy na kratce. Smacznego!


niedziela, 23 grudnia 2012

Paszteciki z kapustą i grzybami. Wesołych Świąt!

Dziś stała się rzecz straszna. Najgorsza jaka mogła mnie spotkać przed Świętami. Mój ukochany malinowy Kitchen Aid, przez którego dokładnie rok temu płakałam ze szczęścia, gdy drżącymi dłońmi rozrywałam kolorowy papier, znów doprowadził mnie do łez, tym razem do łez rozpaczy. Odmówił współpracy po drugim wyrobieniu ciasta na drożdżowe paszteciki. Cóż, reszta planów kulinarnych nie wypali lub będzie mocno zmodyfikowana. Kicek po świętach jedzie do naprawy... Ma szczęście, że dał radę pomóc mi jeszcze przy pasztecikach. Muszę przyznać, że wyszły jak marzenie! Kruchutka skórka, miękkie ciasto, wyrazisty w smaku farsz... Jeśli macie jeszcze chwilę jutro z rana - polecam, naprawdę warto.

Wszystkim, którym zdarza się tu zaglądać, życzę cudownych Świąt, pełnych spokoju i radości. Niech smakowicie zastawiony stół zgromadzi Was razem z Waszymi bliskimi, spędźcie przy nim magiczne chwile. Odpoczywajcie, rozmawiajcie, śmiejcie się i jedzcie. A w Nowym Roku czego tylko zapragniecie, o czym zamarzycie i co sobie postanowicie - niech Wam się wszystko spełni!


Składniki na całe mnóstwo pasztecików (4 blachy - około 60 sztuk całkiem sporych bułeczek):

Ciasto:
  • 675g mąki pszennej typu 650
  • 50g mąki żytniej typu 720
  • 2 szklanki letniego mleka (400ml)
  • 100g roztopionego masła
  • 1 jajko + 3 żółtka + 1 jajko do posmarowania
  • 2,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka miodu
  • 14-16g suszonych drożdży (2 opakowania)
Farsz:
  • 600g kiszonej kapusty
  • 5 garści suszonych grzybów
  • 2 średnie cebule
  • tajny składnik: 5-7 pełnych łyżek pikantnego ketchupu
  • sól, pieprz
  • 2 łyżeczki zmielonego kminku
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • łyżeczka cząbru
  • 4-5 łyżek oleju
Farsz. Grzyby namaczamy w zimnej wodzie, zostawiamy na 2-3 godziny. Odsączamy i mielimy w maszynce do mięsa. W dużym garnku z nieprzywierającym dnem umieszczamy kapustę. Jeśli ma długie włókna, można ją posiekać. Ja nie moczę kapusty, lubię gdy farsz ma wyrazisty kwaśny smak. Do kapusty dodajemy zmielone grzyby i dusimy pod przykryciem na średnim ogniu przez około godzinę, podlewając co jakiś czas wodą i mieszając. Cebule siekamy drobno i smażymy na sporej ilości oleju. Dorzucamy cebulkę do kapusty z grzybami, dodajemy kminek oraz cząber i gałkę, dusimy przez kolejną godzinę, nadal mieszamy i podlewamy wodą jeśli zbyt mocno odparuje, aby farsz nie przywierał do dna. Pod koniec dodając ketchup. Ostatnie pół godziny nie dodajemy już wody, zdejmujemy pokrywkę i odparowujemy farsz. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Ciasto. Wszystkie składniki wyrabiamy na gładkie i elastyczne ciasto, zostawiając 1 jajko do posmarowania bułeczek przed pieczeniem. Pozwalamy ciastu wyrosnąć pod ściereczką. Po około godzinie wyrabiamy ciasto jeszcze raz i dzielimy na 4 części. Ostudzony farsz również dzielimy na 4 części. Każdą porcję ciasta rozwałkowujemy na posypanym mąką blacie na podłużny płat o grubości około 1cm, na środku na całej długości umieszczamy farsz i zawijamy dłuższe boki do środka tworząc rulon. Tniemy każdy rulon ostrym nożem na kawałki o szerokości 3-4cm i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Każdy pasztecik smarujemy rozmąconym jajkiem za pomocą pędzelka. Piekarnik nagrzewamy do 190st C. Paszteciki powinny przed pieczeniem wyrastać przez około 20-30 minut. Pieczemy przez 20 minut. Idealne do barszczu. Smacznego!

niedziela, 9 grudnia 2012

Chleb pszenny na mleku sojowym

Dziś jeden z pyszniejszych chlebów jakie udało mi się upiec. Tajnym składnikiem jest mleko sojowe. Skórka gruba i chrupiąca, a wnętrze miękkie, wilgotne, z regularnymi dziurkami. Smak łagodny i neutralny, więc z czymkolwiek zrobimy sobie kanapkę - będzie smakować znakomicie. Chleb nie zawiera nabiału ani jajek, więc śmiało mogą go jeść weganie *po zastąpieniu miodu syropem z agawy lub syropem klonowym, ponieważ miód jest wytworem pszczół, a więc jest pochodzenia zwierzęcego* - thank you, Jamie :) Ja oczywiście nie oparłam się pokusie położenia na kromce słusznej porcji masła ;) Polecam gorąco!
 

Składniki na 1 chleb - piekłam w formie do keksa o wymiarach 27x8,5cm:
  • 575g mąki pszennej typ 650
  • 400ml napoju sojowego Alpro
  • 8g suszonych drożdży
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka miodu
  • 1-2 łyżki maku lub innych ziaren do posypania
  • 1-2 łyżki oleju roślinnego do wysmarowania formy (nie oliwy!)
  • 1-2 łyżki otrąb do formy
Wszystkie składniki oprócz ostatnich trzech wyrabiamy na miękkie, elastyczne ciasto. Pozostawiamy pod wilgotną ściereczką do podwojenia objętości. Po wyrośnięciu ciasto wyrabiamy jeszcze raz. Formę smarujemy olejem i wysypujemy otrębami. Umieszczamy w niej ciasto, wierzch wygładzamy dłonią zwilżoną wodą, posypujemy makiem lub innymi ziarnami. Pozostawiamy do ponownego wyrośnięcia. Piekarnik nagrzewamy do 225 st C i wstawiamy dobrze wyrośnięte ciasto. Na dnie piekarnika można umieścić naczynie żaroodporne z wodą, aby skórka była chrupiąca. Pieczemy przez 35 minut, po około 20-25 można przykryć chleb folią aluminiową, by się za mocno nie przypiekło od góry. Po 35 minutach wyjmujemy chleb z foremki i dopiekamy przez 10 minut, aby boki i dół również były chrupiące (można dopiekać "do góry nogami"). Po wyjęciu studzimy na kratce. Najlepiej kroić dopiero następnego dnia. Smacznego!

niedziela, 2 grudnia 2012

Wegańska sałatka z kiełków i tofu z czarnym sezamem

Udana próba uczynienia tofu jadalnym. Nie przepadam, można powiedzieć, że wręcz nie lubię. Kredowy, mdły smak, konsystencja plastelinowa... No ale to Was chyba nie zachęci do wypróbowania sałatki ;) Próbuję znaleźć dla tofu odpowiednie towarzystwo, aby je polubić. Być może pierwsze moje zetknięcie z tym sojowym serem było nieudane, a jak wiadomo pierwsze wrażenie jest ważne... Na mojej czarnej liście są jeszcze buraczki, ale do nich znacznie trudniej mi się zabrać, ale kiedyś to musi nastąpić... Cóż, teraz już wszyscy wiedzą o moich kulinarnych fobiach. Pocieszam się, że każdy je ma. Sałatka jest bardzo zdrowa i lekka.


Składniki na 1 porcję:
  • garść kiełków fasolki mung
  • garść kiełków słonecznika
  • 1 malutka marchewka
  • pół garści szczypioru
  • 100g tofu
  • łyżeczka prażonego czarnego sezamu
Dressing:
  • łyżeczka oleju sezamowego tłoczonego na zimno
  • łyżeczka mirinu
  • łyżeczka sosu sojowego
  • sok wyciśnięty z połowy limonki
  • pół łyżeczki miodu
Kiełki myjemy i suszymy. Marchewkę obieramy i skrobaczką tniemy na cienkie wstążeczki. Szczypior kroimy niezbyt drobno. Tofu kroimy w paseczki. Na mocno rozgrzanej suchej patelni przez dosłownie minutę prażymy ziarna sezamu. W słoiczku umieszczamy składniki dressingu, zakręcamy i potrząsamy do połączenia składników. Na talerzu układamy składniki sałatki, polewamy sosem i posypujemy prażonym sezamem. Smacznego!

PS. Tofu można zastąpić. Czymkolwiek ;) Jeśli nie jesteście weganami to np. pieczonym łososiem. Ja następnym razem tak właśnie uczynię :)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Miodowo-imbirowe ciasteczka z "rozmaitościami"

Czasem dobre przepisy powstają z przypadku, z pomyłki, z braku jakiegoś składnika, z roztargnienia... Ten powstał z chęci posprzątania w szafce kuchennej, a konkretniej z chęci pozbycia się resztek otrąb i ziarenek zalegających na dnie torebek i słoiczków. Nie od dziś wiadomo, że bałagan jest twórczy, ale sprzątanie - jak się dziś przekonałam - też bywa ;) Tak oto powstały pyszne złote ciasteczka, pachnące miodem, z mnóstwem chrupiących drobinek w środku. Do odmierzania składników użyłam łyżek-miarek: stołowa o pojemności 15ml, łyżeczka - 5ml.


Składniki na około 30 ciasteczek:
  • 100g bardzo miękkiego masła
  • 1/2 szklanki płynnego miodu
  • 125g mąki pszennej tortowej
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3 łyżki otrąb owsianych
  • 3 łyżki otrąb żytnich
  • 3 łyżki otrąb pszennych
  • 2 łyżki zarodków pszennych
  • 2 łyżki sezamu
  • 4 łyżki drobno posiekanych migdałów
  • szczypta soli
Miękkie masło ucieramy z miodem, najlepiej przystawką do ubijania piany. W osobnej miseczce mieszamy wszystkie suche składniki i dodajemy do masy maślano-miodowej, mieszamy do połączenia składników. Konsystencja ciasta będzie dość lepka i niezbyt zwarta, ale tak ma być. Lepimy kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego i lekko spłaszczamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując niewielkie odstępy. Piekłam ciasteczka przez 10 minut w 180 st C, aż stały się złote. Po wystudzeniu na kratce gotowe do spożycia (przed wystudzeniem też ;)). Smacznego!

Cud, miód i cynamon



Pszenne bułki razowe ze słonecznikiem

Drodzy Państwo, przedstawiam kolejny wypiek z nocnej zmiany w mojej domowej piekarni - bułki pszenne razowe z zarodkami pszennymi, posypane ziarnami słonecznika. W smaku i konsystencji "grahamkowate", skórka chrupiąca, w środku miękkie lecz treściwe. Na pewno dużo zdrowsze niż bułki wypiekane z mrożonek w supermarketach. No i smaczniejsze rzecz jasna!


Składniki na 9 sporych bułek:
  • 150g mąki pszennej typ 650
  • 350g mąki pszennej razowej
  • 5 łyżek zarodków pszennych
  • 8g suszonych drożdży (3 łyżeczki)
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka miodu
  • 0,5 szklanki mleka
  • 1,25 szklanki wody
  • 3 łyżki oleju z pestek winogron
  • 1 jajko + 2 łyżki mleka - do posmarowania bułek przed pieczeniem
  • słonecznik do posypania (lub inne ziarna)
Wszystkie składniki prócz jajka z mlekiem i słonecznika wyrobić na gładkie ciasto, które będzie odchodzić od ścianek misy lub od rąk. Pozostawić pod wilgotną ściereczką do podwojenia objętości, po czym wyrobić ponownie. Uformować bułki dowolnego kształtu (u mnie 9 okrągłych) i ułożyć na papierze do pieczenia. Pozostawić do ponownego wyrośnięcia. Piec w piekarniku nagrzanym do 200 st C przez 25 minut. Smacznego!

niedziela, 18 listopada 2012

Sałatka z cykorii i koziego sera z miodowym dressingiem

Dziś coś dla tych, którzy swą słuszną linię chcą nieco odchudzić ;) Pyszna i lekka sałatka z dosłownie pięciu składników, z bardzo prostym miodowym dressingiem. Mało wysiłku i niewiele kalorii, za to dużo smaku i zdrowia :) Polecam solo na kolację lub na obiad w towarzystwie kawałka ryby lub kurczaka.


Składniki dla 2 osób:
  • 2 średniej wielkości cykorie
  • 1 dojrzałe awokado
  • 8 sporych pomidorów z oliwy
  • 2 łyżki słonecznika
  • 10-12 cienkich plasterków koziego sera dojrzewającego
Dressing:
  • 4 łyżki oliwy extra virgin
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 2 łyżeczki miodu
Na talerzu układamy listki cykorii, obrane i pokrojone na nieduże kawałki awokado, pocięte w paski i odsączone z zalewy pomidory oraz plasterki sera. Słonecznik prażymy na suchej patelni. W małym słoiczku umieszczamy składniki dressingu, zakręcamy i energicznie potrząsamy do powstania gładkiej emulsji. Polewamy sałatkę dressingiem, posypujemy prażonym słonecznikiem. Gotowe!

niedziela, 11 listopada 2012

Bułki pszenno-orkiszowe

Pieczywa nie kupuję już od jakichś 2 lat i dobrze mi z tym. Powodów ku temu jest wiele. Jednym z nich (choć nie najważniejszym) jest fakt, że nawet dopiero co wyjętych z pieca bułek z najbliższej nawet piekarni nie doniesiesz do domu aż tak szybko, aby rozsmarowane na nich masło stopiło się natychmiast wraz z plasterkiem żółtego sera :)


Składniki na 9 bułek:
  • 350g mąki pszennej typ 650
  • 200g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 8g suszonych drożdży
  • 1 łyżka miodu
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 200ml letniej wody
  • 200ml letniego mleka
  • 3 łyżki oleju (u mnie z pestek winogron, ale może być jakikolwiek inny)
Wszystkie składniki wyrabiamy na gładkie i elastyczne ciasto, pozostawiamy na godzinkę do podwojenia objętości. Gdy ciasto wyrośnie, zagniatamy je ponownie. Na blachę wykładamy arkusz papieru do pieczenia. Formujemy bułki (mogą też być rogale, czemu nie) i układamy zachowując odstępy. Ja nacięłam bułki w 3 miejscach, można to pominąć. Można posmarować rozmąconym jajkiem i posypać makiem, sezamem, drobno startym serem... Pieczemy w 200st C przez 20 minut. I to by było na tyle :) Najpyszniejsze gorrrące prosto z piekarnika ;) Smacznego.

Lekkie placuszki śniadaniowe - bardzo łatwe

Bardzo łatwe placuszki z ciasta naleśnikowego, idealne na późne niedzielne śniadanie. Piana z białek nadaje im lekkości. Możliwości podania - nieskończenie wiele: z dżemem, jogurtem, śmietanką, miodem, syropem klonowym, nutellą... z czym tylko podpowie Wam wyobraźnia :) Jeśli nie liczymy kalorii, można je usmażyć na oleju, będą chrupiące.


Składniki na 2 porcje:
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka mąki (najlepiej tortowej i przesianej)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 40g stopionego masła
  • szczypta soli
Oddzielamy żółtka od białek, białka ubijamy na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając cukier, a następnie żółtka. W drugiej misce łączymy ze sobą stopione masło, mleko i przesianą mąkę wymieszaną w proszkiem i solą. Do powstałej masy dodajemy ubite jajka i delikatnie mieszamy. Rozgrzewamy patelnię z nieprzywierającą powierzchnią na średnim ogniu, przed pierwszą partią placuszków możemy delikatnie przetrzeć patelnię ręcznikiem papierowym nasączonym olejem, później już smażymy bez tłuszczu. Gdy patelnia będzie rozgrzana kładziemy łyżką stołową nieduże placuszki. Smażymy aż na surowej powierzchni placków pojawią się malutkie dziurki, wtedy przewracamy na drugą stronę i smażymy dosłownie pół minuty. Gotowe! Podajemy z ulubionymi dodatkami, u mnie dziś był jogurt naturalny z dżemem żurawinowym własnej produkcji :) Smacznego!

środa, 24 października 2012

Korzenny dżem z dyni

Dobrze, że sezon na dynię jeszcze trwa i że można ją przechowywać tak długo, bo mam w zanadrzu jeszcze kilka pomysłów "co by tu z dyni". Tym razem dżem, nic skomplikowanego, ale przyjemnie się mieszało wdychając cynamonowo-goździkowe opary :) Zapewne dżem skończy wewnątrz jakichś drożdżówek albo między warstwami piernika... więc jeszcze o nim usłyszycie ;) Smakuje świątecznie.


Składniki na 3 średnie słoiki:
  • 1,5kg dyni (waga bez skórki i pestek)
  • 150g cukru (lub więcej, wg własnych kubków smakowych)
  • 1 laska cynamonu (moja miała około 6cm)
  • 1/2 łyżeczki wanilii
  • 5 goździków
  • kawałek imbiru - wg uznania (mój ważył około 40g), ew. imbir w proszku
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • skórka i sok z 1 dużej cytryny
Dynię kroimy w kostkę (takiej wielkości jak ziemniaki do zupy), umieszczamy wraz z przyprawami w bardzo dużej patelni lub w garnku z grubym dnem, podlewamy lekko wodą. Dobrze jest zapamiętać lub zapisać ilość wrzuconych  goździków, aby potem wszystkie wyjąć. Ścieramy skórkę z wyszorowanej i wyparzonej cytryny (najlepiej niepryskanej) oraz wyciskamy z niej sok, dodajemy starty imbir. Smażymy bez przykrycia, aż dżem osiągnie pożądaną konsystencję. Usuwamy goździki i cynamon! Gorący dżem umieszczamy w czystych, wyparzonych słoikach i po zakręceniu odwracamy denkiem do dołu, a takiej pozycji pozostawiamy aż ostygną. Imbir jest naturalnym konserwantem i słoiczki powinny spokojnie wytrzymać 2-3 miesiące, jednak jeśli chcemy mieć większą pewność, że się nie zepsują - można oczywiście zawekować. Albo zjeść. Smacznego!

Kluski z ricotty w pomidorach i oregano

Ostatnio nie mogę się oderwać od "Dwóch łakomych Włochów", czytam i oglądam smakowite zdjęcia przed snem i zasypiam niesamowicie głodna ;) Książka zawiera około 100 przepisów, ale też refleksje autorów na temat zmian jakie zachodzą w ich ojczyźnie i na temat tego co niezmienne - czyli dobrego jedzenia ;) Dziś pokusiłam się o zrobienie czegoś klasycznego i bardzo prostego, tak na dobry początek - "ndundari con salsa di pomodoro e basilico" a właściwie "e origano". Ciekawe czy szanowni panowie Antonio Carluccio i Gennaro Contaldo byliby ukontentowani moim wykonaniem ;) Przepis właśnie ich autortstwa, zamieniłam jedynie bazylię na oregano i nieznacznie zwiększyłam ilość ricotty, czosnku i pomidorów :) Poniżej wersja z moimi modyfikacjami.


Składniki na 2 duże porcje, choć według autorów na 4... no może jako jedno z kilku dań ;)
  • 250g serka ricotta
  • 200g mąki 
  • 3 żółtka
  • 3 łyżki startego parmezanu + do podania
  • sól
  • pieprz
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 2 puszki pomidorów (łącznie 800g)
  • 5 ząbków czosnku
  • kilka łyżek oliwy
  • garść listków oregano (w oryginale bazylia)
W misce łączymy ze sobą ricottę, żółtka, mąkę, parmezan i doprawiamy solą, pieprzem oraz gałką. Wyrabiamy gładkie, miękkie ciasto. Dalej postępujemy jak z kopytkami - formujemy wałki, kroimy w romby i gotujemy w osolonej wodzie, po wypłynięciu gotujemy 2-3 minuty i odcedzamy. Aby zrobić sos pomidorowy - w garnku podgrzewamy oliwę, przez chwilę podsmażamy pokrojony w niezbyt cienkie plasterki czosnek, dorzucamy pomidory z puszki oraz zioła, można doprawić solą i pieprzem. Odcedzone kluski wrzucamy do sosu pomidorowego, mieszamy i podajemy. Ja posypałam parmezanem, można dodatkowo polać oliwą. Smacznego!


niedziela, 21 października 2012

Placki z dyni i selera

Walki z Dyniogłowym ciąg dalszy :) Placki dyniowo-selerowe, proszę Państwa! Ciekawe kiedy znudzi mi się ten pomarańczowy olbrzym ;) Placki z czosnkiem i cebulką, więc powinny nas trochę uodpornić na jesienne wirusy czyhające w powietrzu ;) Dziecinnie proste i niedrogie, a dobre :)


Składniki dla 2-3 osób:
  • 400g dyni (waga po obraniu)
  • 200g selera (waga po obraniu)
  • 2 jajka
  • 1 mała cebula (moja ważyła 75g)
  • 4 ząbki czosnku (ew. mniej lub więcej)
  • 10 łyżek mąki (u mnie po 5 orkiszowej i kukurydzianej, bo akurat miałam końcówki)
  • sól, pieprz do smaku
  • olej do smażenia
Dynię i selera zetrzeć na cienkich oczkach (ale nie na puree), lekko posolić i odstawić na 15 minut. Po tym czasie mocno odcisnąć warzywa na sitku, pozbywając się powstałego soku, dzięki temu placki będą chrupiące. Dodać 2 jajka, sól, pieprz, mąkę, drobno poszatkowaną lub startą cebulę, czosnek przeciśnięty przez praskę. Smażyć z obu stron na dobrze rozgrzanym oleju aż będą lekko brązowe i chrupiące. Podawać jak placki ziemniaczane - z dowolnym sosem, cukrem i śmietaną, jako dodatek do gulaszu itp. Smacznego!
Akcja "Dyniowe przysmaki"
Dyniowe przysmaki

Dołączam też do akcji "Nakarm się studencie!" :)

Orientalna zupa krem z pieczonej dyni na mleku kokosowym

Cały dzień zamknięta w kuchni z wielką dynią. Mimo usilnych starań i dodawania dyni do wszystkiego co dziś jedliśmy i co będziemy jeść jutro, wynik to 2:1 dla dyni... Czyli... spodziewajcie się, że Dyniogłowy powróci w kolejnym przepisie, i to lada dzień ;) Dzisiejsza zupa łączy w sobie wiele intensywnych smaków i zapachów, jest bardzo słodka i lekko pikantna, mocno rozgrzewająca dzięki imbirowi i cayenne, polecam na chłodniejsze jesienne wieczory. Pozdrowienia dla wegetarian - zupa jest 100% warzywna :)


Składniki na duży garnek - porcja dla 6-8 osób:
  • około 1600g dyni (waga po obraniu, przed pieczeniem)
  • 400g marchewki
  • 4 małe lub 2 duże cebule (około 200g)
  • 2 główki czosnku
  • kilka łyżek oliwy
  • 2 kawałki trawy cytrynowej
  • 5 listków kaffiru
  • sos sojowy do smaku
  • około 600-700ml wody (lepiej dodać mniej i później w razie potrzeby rozrzedzić zupę)
  • 400ml mleczka kokosowego (u mnie TaoTao, które zawiera 82% ekstraktu z kokosa, raczej nie polecam mleczka składającego się w ponad połowie z wody)
  • 50g tartego imbiru (może być imbir mielony ze słoiczka)
  • sok z 1 limonki albo 1/2 cytryny
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
Dynię,  marchewkę i cebulę obieramy, kroimy na równej wielkości kawałki, dodajemy 2 główki czosnku w całości (nie obieramy), umieszczamy warzywa na dużej blasze do pieczenia i polewamy oliwą. Pieczemy w 190-200st C przez około godzinę, niektóre cieniej pokrojone warzywa mogą się mocniej przypiec, ale to nie szkodzi. Gdy warzywa lekko przestygną, odkrajamy górną część każdej główki czosnku i wyciskamy miękkie ząbki do reszty warzyw. Do dużego garnka wrzucamy trawę cytrynową i liście kaffiru, zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem kilka-kilkanaście minut, aż trawa i liście puszczą soki i zacznie się unosić cytrynowy aromat. Usuwamy liście i trawę z wody, wrzucamy pieczone warzywa. Gotujemy przez kilka minut na małym ogniu. Doprawiamy do smaku sosem sojowym, dodajemy kurkumę i pieprz cayenne, drobno starty imbir. Miksujemy blenderem na aksamitny krem. Po dodaniu mleczka kokosowego sprawdzamy czy konsystencja zupy nam odpowiada, jeśli to konieczne - dodajemy więcej wody. Doprawiamy sokiem z limonki lub cytryny, ew. dodajemy więcej sosu sojowego do smaku. Zupę polecam podać z jogurtem, aby przełamać słodko-pikantny smak. Można posypać pestkami dyni lub podać z grzankami lub świeżo siekanymi ziołami, np. kolendrą. Smacznego!




Dyniowe przysmaki 
Potrawy rozgrzewające

sobota, 6 października 2012

Wspomnienie lata - bochen razowy z oliwkami

Jesień na wsi, już tydzień wakacji za nami. Dobrze że jeszcze tydzień przed ;) Wyciszeni, wyspani, najedzeni i żądni kolejnego grzybobrania! Na wszystkich grzejnikach suszą się grzyby z naszych ostatnich leśnych wypraw, będzie na farsz do wigilijnych uszek. W garnku stygnie gulasz, w planach na jutro - ogórkowa. Pogoda nie najlepsza, więc z kubkiem owocowej herbaty obserwuję rosnący w piekarniku chleb. To widowisko lepsze niż telewizja, przynajmniej pouczające i krzepiące, akcja rozwija się powoli i nie do końca wiemy jak się to wszystko skończy, ale tym razem było z happy endem :) A poza tym i tak telewizji chwilowo brak, może to i lepiej :) Nie mam tu mojego KA, więc muszę sobie radzić z ciastem w tradycyjny sposób, zagniatam ręcznie, już prawie zapomniałam jakie to przyjemne :) Nie ma tu wagi, więc odmierzam wszystko szklankami i łyżkami, a trochę na oko. Aby przypomnieć sobie smak lata - do którego w takie dni, mimo że kocham jesień, jednak trochę tęskno - do chleba dorzuciłam garść oliwek. Wyszedł mi wielki pachnący bochen, trochę popękał po bokach, chyba przez za małe nacięcia... ale i tak jest pyszny, a jego niedoskonała forma tylko dodaje mu uroku. Najważniejsze, że jutro będzie jadł go mój Tata, a za tydzień zrobię taki sam dla Mamy :)


Składniki na 1 duży bochen:
  • 3 szklanki mąki pszennej typ 650 + około 1/3 szklanki do podsypania przy formowaniu
  • 2 szklanki mąki pszennej razowej
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 4 łyżeczki suszonych drożdży (około 10-12g)
  • 1 i 1/4 szklanki letniej wody
  • 1 szklanka letniego mleka
  • 4 łyżki oliwy
  • 20 oliwek (ja użyłam czarnych), następnym razem dam trochę więcej
 Wszystkie składniki wymieszałam i zagniotłam elastyczne ciasto. Odstawiłam pod ściereczką w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około godzinę, ciasto podwoiło objętość. Na oprószonym mąką blacie wyrobiłam ciasto jeszcze raz i uformowałam podłużny bochenek, przełożyłam go na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i posypałam obficie mąką. Zrobiłam nacięcia ostrym nożykiem, polecam głębsze nacięcia, na 1,5cm, wtedy chleb nie powinien popękać po bokach tylko ładnie się rozejdzie w miejscach nacięć. Zostawiłam chleb do wyrośnięcia. Piekłam w 230 st C przez 15 minut, a następnie przez 20 minut w 200 st C. Smacznego!


PS. Właśnie pół chleba na ciepło poszło z masłem, serem i salami... A dodam, że jest 00:10 ;)

niedziela, 30 września 2012

Bagietki królewskie na Książecym Pszenicznym

Piwo mojego chłopaka już dawno przestało być bezpieczne w jego tajnej skrytce za drzwiami... Myślę, że powinien znaleźć sobie nowy schowek. Tym razem podebrałam mu Książęce Złote Pszeniczne i zamieniłam je w 4 chrupiące bagietki pachnące... sianokosami i późnym latem :) Naprawdę niczego im więcej nie trzeba oprócz grubej warstwy świeżego masła. Skórka jest chrupiąca, a wnętrze wilgotne i miękkie. Polecam bardzo, od dziś to moje ulubione bułki!



Składniki na 4 bagietki:
  • 457g mąki pszennej typ 650 + około 25g do podsypania podczas formowania
  • 150g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 150g mąki żytniej chlebowej (typ 630)
  • 4 łyżeczki suszonych drożdży (ok. 12g)
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 czubata łyżka miodu
  • 500ml piwa pszenicznego (u mnie Książęce Złote), w tym wypadku ciepłego ;)
  • 100 ml wody
Wszystkie składniki wrzucamy do misy miksera i wyrabiamy na gładkie ciasto. Piwo możemy delikatnie podgrzać z miodem, ale nie jest to konieczne. Ciasto będzie dość lepkie, ale gdy będzie dobrze wyrobione, powinno odchodzić od brzegów miski. Gdy ciasto pozostawione pod ściereczką na 60-100 minut podwoi swoją objętość - wyrabiamy je ponownie i dzielimy na 4 równe części. Każdą część hojnie podsypawszy mąką rolujemy w wałek. Układamy po 2 mocno obsypane mąką wałki na 2 blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia i zostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia (30-40 minut), a następnie nacinamy na ukos co kilka cm bardzo ostrym nożem. Piekarnik należy nagrzać do 230st C i piec bułki (każda blacha osobno) przez 10 minut, a później przez kolejne 15, ale już w temperaturze 200st C. W piekarniku umieściłam naczynie żaroodporne z wodą, dlatego skórka tak ładnie chrupie :)


środa, 26 września 2012

Kotleciki z kalafiora z zielonym groszkiem

Dziś znów bez mięsa, ale za to pysznie :) Kalafior to warzywo zazwyczaj spychane do roli dodatku, który zalega smętnie gdzieś na skraju talerza, przyćmiony przez soczysty kawał wołu lub złociste kurczęce udo. U mnie kalafior dzisiaj gra pierwszoplanową rolę. W nienarzucającym się towarzystwie zielonego groszku, w subtelnym aromacie curry, z dyskretnym wsparciem jajka i otrąb, kalafior pokazuje na co go stać!


Składniki na 4 porcje:
  • 1 średni kalafior (około 1kg)
  • 200g zielonego groszku (ja użyłam mrożonego)
  • 3 jajka
  • 50g otrąb pszennych
  • 8 łyżek mąki pszennej
  • 1 nieduża cebula
  • natka pietruszki
  • 0,5 łyżeczki curry
  • sól, pieprz do smaku
Kalafior dzielimy na różyczki, wrzucamy do osolonego wrzątku i gotujemy, aż lekko zmięknie. Podgotowany rozgniatamy widelcem dość drobno, ale nie na puree. Mrożony groszek wrzucamy na 5 minut do wrzątku i odcedzamy. Do rozgniecionego kalafiora dodajemy otręby i jajka, bardzo drobno posiekaną cebulę, posiekaną natkę pietruszki, sól, pieprz i curry oraz groszek. Na koniec dodajemy mąkę i mieszamy całość. Formujemy kotlety. Ja nie obtaczałam już kotletów w bułce ani otrębach, usmażyłam je na patelni na niewielkiej ilości oleju rzepakowego, na średnim ogniu. Skórka powinna być lekko brązowa i chrupiąca, środek pozostanie miękki. Sycące i smaczne. Polecam!

niedziela, 23 września 2012

Kopytka ziemniaczano-dyniowe w maśle szałwiowym

Pyszność i kaloryczność na równym poziomie - bardzo wysokim ;) Luźne nawiązanie do dyniowych gnocchi z "Wielkiej Księgi Przepisów" Kitchen Aida. A masło szałwiowe do klusek czy pierogów z dynią to już chyba klasyka. Jesienne, mączne, bardzo sycące danie z dużą ilością tłuszczu. A dietę zaczniemy dopiero na wiosnę ;) Mniam!


Składniki na 4 porcje:
  • 500g dyni, już bez skórki i pestek
  • 3 łyżki oliwy
  • 400g ugotowanych ziemniaków
  • sól
  • gałka muszkatołowa
  • 2 jajka
  • 325g mąki + więcej do podsypania przy formowaniu
  • 200g masła (w tym 25g do ciasta kopytkowego, reszta do podania), najlepiej solonego
  • spora garść świeżych listków szałwii
Dynię kroimy na kawałki o boku 2-3cm, pieczemy w naczyniu żaroodpornym z oliwą przez 30 minut w temperaturze 200st C. Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie, po odcedzeniu miksujemy razem z dynią na gładkie puree. Dodajemy sól i gałkę muszkatołową do smaku. Smak powinien być bardzo wyrazisty, dodamy jeszcze sporo mąki, więc należy lekko "przesolić" puree. Dodajemy 25 stopionego masła i 2 całe jajka, dokładnie mieszamy. Mąkę dodajemy stopniowo i wyrabiamy, może być jej nieco mniej niż podałam, ale raczej nie powinno więcej, aby kopytka nie wyszły zbyt twarde. Konsystencja powinna być typowo kopytkowa - ciasto lepkie, nie zbite, ale też nie zbyt luźne. Formujemy wałki, odcinamy nieduże kawałki omączonym nożem, odsuwamy na bok, koniecznie na blacie posypanym mąką, aby zapobiec tragedii ;) W dużym garnku gotujemy dużo osolonej wody. Na dużej patelni roztapiamy 175g solonego masła (lub lekko solimy niesolone;)), wrzucamy listki szałwii, smażymy na małym ogniu aż z listków zacznie się uwalniać aromat. Kopytka wrzucamy do wrzątku, co jakiś czas mieszając, po wypłynięciu gotujemy jeszcze 2 minuty, odcedzone wrzucamy na patelnię z masełkiem, mieszamy, by każde "kopytko" lśniło od masła i chwilę trzymamy na ogniu. I to by było na tyle :) Smacznego!

Akcja "Dyniowe przysmaki:
Dyniowe przysmaki

Jeszcze raz w ramach akcji "Dynia"

niedziela, 16 września 2012

Wegańska zupa "Zachód Słońca w Indiach" :)

Poranki i wieczory coraz zimniejsze. Lato nieubłaganie się kończy. Można próbować je zatrzymać kolorami warzyw, przyprawami z ciepłych krajów... Na przykład gotując zupę krem z pieczonej dyni, czerwonej soczewicy, marchewki i pomidorów, przyprawioną cynamonem, gałką muszkatołową, imbirem i kurkumą. Rozgrzewa nie tylko smakiem, ale i kolorem. Nazwa "Zachód Słońca w Indiach" to wytwór mojego chwilowego natchnienia, zastrzeżona ;)


Składniki na 6-8 porcji:
  • 700g dyni (waga już bez pestek i skórki)
  • pół główki czosnku, w łupince
  • 1 spora cebula
  • 2 duże marchewki (około 300g)
  • 2 średnie ziemniaki (około 200g)
  • 1 mała pietruszka
  • kawałek selera (wagowo mniej więcej tyle samo co pietruszki)
  • 100g czerwonej soczewicy
  • 4 łyżki oliwy
  • 4 łyżki oleju do smażenia
  • 400ml gęstego mleczka kokosowego
  • 400g krojonych pomidorów z puszki
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 5 goździków
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
Dynię obieramy i kroimy w kostkę o krawędzi około 2-3cm. Umieszczamy w naczyniu żaroodpornym i mieszamy z 4 łyżkami oliwy. Do naczynia wkładamy również pół główki czosnku, w całości, nie obierając. Pieczemy przez godzinę w piekarniku rozgrzanym do 180st C. Soczewicę namaczamy w zimnej wodzie, dwukrotnie płuczemy. Na patelni rozgrzewamy olej do smażenia, gdy będzie gorący dodajemy przyprawy, smażymy na średnim ogniu. Jeśli mamy cynamon, gałkę muszkatołową czy kmin w całości - lepiej zetrzeć na świeżo lub utłuc w moździerzu, będzie więcej aromatu. Oczywiście przyprawy już zmielone z torebki też się nadadzą. Smażymy przyprawy przez chwilę, aż zapach stanie się intensywny. Dodajemy pokrojoną w piórka cebulę i smażymy, aż zmięknie i zacznie lekko brązowieć, uważając jednak żeby nie przypalić przypraw. Cebulę z całym olejem i przyprawami przekładamy do większego garnka, dodajemy pokrojone w spore kawałki marchewkę, pietruszkę i seler. Zalewamy taką ilością wrzącej wody, aby tylko przykryć warzywa, solimy. Gotujemy przez około 10 minut pod przykryciem. Dodajemy pokrojone w sporą kostkę ziemniaki oraz opłukaną i odcedzoną soczewicę, a także dynię, może być jeszcze ciepła. Upieczony czosnek wyciskamy z łupinek, wrzucamy do zupy. Znów dolewamy taką ilość wrzątku, aby tylko przykryć warzywa, nie więcej. Po 5-7 minutach dodajemy pomidory z puszki, gotujemy kolejne 5 minut. Całość miksujemy blenderem na bardzo gładki krem, dodajemy mleczko kokosowe, zagotowujemy. Doprawiamy do smaku solą. Można podawać z prażonymi na suchej patelni pestkami dyni, jogurtem greckim, grzankami. Smacznego!

A tutaj moja piękna malutka 2-kilogramowa dynia, może nie najważniejszy, ale na pewno najbardziej fotogeniczny składnik zupy :)